Ostatnie wpisy:
RSS jogger.pl:

Nic ciekawego

Każdy chciałby usłyszeć od kogoś innego, kogoś kto dopiero nas poznał słowa „jesteś ciekawą osobą”. Dlaczego część ludzi ich nigdy nie usłyszy? Ano dlatego, że chociażby kiedy mają szanse przedstawić swoją osobę mówią „szczegóły mojego życia zostawię dla siebie”… A ich profile w serwisach społecznościowych wyglądają równie schematycznie jak ich odpowiedzi na najprostsze pytania dotyczące 5 minut życia.

Wniosek: Podcinanie gałęzi na której się siedzi.

Przyszłość

Uwaga, przepowiadam przyszłość ze 100% skutecznością: umrzesz.

Nasza Klasa zaczyna wydalać perełki

Opis pewnego Tomasza (bynajmniej nie z Akwinu) na Nasza-Klasa.pl. Tak pisze o sobie (screen):

Przyjmuję zaproszenia tylko "uczelnianych" znajomych, nie przyjmuję zaproszeń od kogokolwiek innego, chyba, że sam tak zdecyduję... Natomiast invite'y wysyłam tym, którym uważam za stosowne...
A o sobie? Cóż, studiuję filologię angielską na UAM'ie (tudzież UŁOM'ie :P), gdzie mogę spokojnie powiedzieć, że mam wkońcu więcej znajomych... Szkoda tylko, że nie mam jeszcze dziewczyny... ale mniejsza o to :P
Produkuję również muzykę Trance i ostatnio zająłem się nawet mixowaniem live... Jeśli ktoś spyta mnie, jaki gatunek muzyki lubię najbardziej, moja odpowiedź brzmi: Uplifting Trance... po opis odsyłam na Wikipedię, uplift jest tam bardzo dobrze omówiony (jak wszystkie podgatunki Trance'u) :>

No i cóż... nic dodać nic ująć. Cały Tomek. Na dziewczynę chyba jeszcze poczeka. No chyba, że nie posiada konta na Naszej Klasie, w co szczerze, ale to szczerze (na prawdę szczerzę) wątpię...

Greece '07 Review

Gdy spać nie można, bo 1L napoju energetycznego to za dużo. A w głowie pomysłów sto, zabrałem się do działania kreatywnego, które obiecałem już w październiku:

Wspomnienia, zapach specyficznego klimatu wraca. Hormony wołają - JESZCZE! JESZCZE!

Harry Potter Open Premiere Show 2008 - Byłem tam

Co to kurwa za kolejka? Harry Potter? Eeeee. No!

Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy dla fanów Harry Pottera. Instynkt dziennikarski zaprowadził nas (mnie Kovala i Alberta) pod czeluście Empiku (byliśmy tak najebani, że musieliśmy wyjść z imprezy). Wielka kolejka, wielkie marzenia. Marzenia o ostatniej części Harry Pottera. Ale to zaraz.

img img img

Cofnijmy się do komuny. Czasów PRL. Takie kolejki zdarzały się tylko po mięso, banany i papier toaletowy. Teraz, gdy czasy się zmieniły, a półki zostały zapełnione książkami J. K. Rowling kolejki przybierają znów monstrualne długości. Dziesiątki ludzi pod setkami księgarni czekają na tę jedyną, wypragnioną godzinę. Zasadnicze pytanie brzmi – Magia czy Marketing? W dzisiejszych czasach gospodarki uwagi nie wiadomo czy powinnyśmy cieszyć się, że uwagę przykuwa poczytność książek czy może szum towarzyszący premierze. Powinniśmy sami zastanowić się czy ważne dla nas jest przeczytanie popularnej książki, czy może jej posiadanie.

Rozmawialiśmy z kilkoma osobami. Dla nich ważne było to, że mogą tutaj być. Pobyć trochę dłużej ze znajomymi i spędzić czas do późna wieczór. Harry Potter dla wielu okazuje się tylko pretekstem, głupią wymówką. Wśród tych wszystkich osób byli fanatycy. Ludzie poprzebierani, wymalowani, upodobnieni do głównego bohatera. Gdy przepychaliśmy się przez tłum ludzi czekających w kolejce czuliśmy, że należymy do tej grypy. Jesteśmy jednymi z nich. Gdy braliśmy dla żartu 10 książek inni zwracali nam uwagę, że można tylko 6. Szał, chęć zdobycia ich. Posiadania jej przed kimś, kto znajduje się za nami w kolejce okazuje się niemiłosiernie motywująca. Pozwala na stanie godzinami, ofiarne wyczekiwanie tylko po to by później zarwać resztę nocy, iść niewyspanym do pracy, szkoły. A rano pochwalić się znajomym „byłem tam”, „stałem w tej kolejce”, „mam Harry Pottera kupionego podczas premiery”.

To wszystko, ten cały medialny szum. Ilość reporterów jest zadziwiająca. Wydawnictwa, księgarnie, drukarnie dobrze wiedzą, że jest to milionowy biznes. Prowadzi się akcje promocyjną na szeroką skalę. Target obejmuje wszystkie osoby z podstawówki, gimnazjum i liceum. W końcu magia czy marketing? Magia marketingu i magia Harrego Pottera.

img img img

Od wielu lat żadna książka nie wywołała, aż takiego odzewu ze strony czytelnika, który z niecierpliwością czekałby na ciąg dalszy. Krytycy literaccy zaliczają ją już do klasyki literatury dziecięcej. Obok takich dzieł jak „Alicja w krainie czarów” pióra Lewisa Carrolla, czy uwielbianego przez wszystkich „Kubusia Puchatka” autorstwa A.A. Milne. Powieść J.K. Rowling, została przetłumaczona, aż na 28 języków, w tym nawet język chiński.

img img img

CBOS spytał ankietowanych, jaki wpływ literatura wywiera na sposób myślenia Polaków. W stosunku do badań przeprowadzonych dziewięć lat temu zmniejszyła się liczba deklarujących, że po przeczytaniu książki zmieniły się ich poglądy. Częściej przyznają się do tego kobiety. Coraz więcej czyta odsetek młodych. Za sprawą omawianego dziś Harrego Pottera.

img img  

Jest fenomenem, bo tak trzeba go (Pottera) nazywać. Zapoczątkował swoistą rewolucję w literaturze. Osoby, które wcześniej brzydziły się dotykać książek, po Harrego sięgają chętnie. Efekt socjologicznej presji otoczenia – „wszyscy ja przeczytali, ty też musisz”. Tak to się napędza. Każdy każdemu. Marketing wirusowy, szeptany, public relations, reklama w Internecie, kluby fanów i czytelników, liczne fora, blogi, filmy na youtube, zjazdy praktyków magii, szeroko pojęte eventy. To wszystko czeka na nas, ludzi poddających się potteromani. Dziewczyny stojące w kolejce, z którymi rozmawialiśmy potwierdziły, że Potter wprowadził do naszego życia baśniowy czar i pomógł wielu ludziom odnaleźć podstawowe, najważniejsze prawdy życiowe. Naiwne? Skoro są szczęśliwi.

BTW. Porównajcie moje zdjęcia z tym screenem. Po prostu wymiatamy:

W części 8 Harrym Potterem będzie Albert. Widać na załączonym obrazku.

Jak nie pisać prac zaliczeniowych na przykładzie własnym

Po egzaminie oberwało się wszystkim. Profesor zwany „Krzykaczem” podsumował oddane prace zaliczeniowe. Było ich ponad 400. Okazało się, że przeczytał wszystkie i wszystko. Podsumowanie wyczerpujące i bardzo hmm… w jakim celu on to w ogóle mówił?

img
Komentarz odautorski

Ja prosiłem, żeby zastanowić się nad problemem, jaki chce podjąć w pracy. Nad problemem! A problem przekładam na tytuł pracy. A potem to przekładam na treść pracy. Czyli wyraźnie musi być korelacja między tytułem pracy, treścią pracy. Korelacja musi być. Trzeba pamiętać ze ten problem wybieram sobie w ramach przedmiotu tematu pracy zaliczeniowej. Zdarzało się ze niektórzy napisali prace mające się nijak do przedmiotu. Często podjęto temat nieprzemyślany związany o tym, o czym chce pisać i co chce pisać. To spowodowało ze tytuły były nie jasne. Nie trafne te tytuły były. Zdarzały się tytuły, które były sformułowane ta jakby to miałby być tytuł podręcznika, skryptu a nie pracy, która miała prezentować określony problem. Przykład? Proszę: ktoś zatytułował pracę „Zarządzanie zasobami ludzkimi”, ktoś inny „przywództwo”, ktoś inny „motywacja” a ktoś inny „organizacja wirtualna”. Jaki jest problem? Ja nie wiem. Prace były często nieuporządkowane merytorycznie. A już nie wspomnę o uporządkowaniu logicznym, stylistycznym, dramatycznym (wtf?), edytorskim. Jeżeli ograniczona praca była w objętości do, powtórzę do 6 stron to muszę zastanowić się, co chce tam napisać. Już kiedyś mówiłem ze łatwiej mówić 4 godziny niż 10 min. Tak samo jest z pisaniem pracy. Nie można podejmować zbyt wielu wątków, zagadnień. Wtedy ta praca jest nielogiczna, nieuporządkowana nieraz w kolejności. Tych zagadnień. Konstrukcja, czyli plan pracy nieuporządkowany. Chaos, czyli niespójność wewnętrzna pracy. Zbyt podręcznikowe prezentowanie treści. A brakowało często własnych refleksji, własnych wniosków, własnych odniesień, własnych podsumowań. Jaki jest sens pisania pracy, jeżeli jest ona powieleniem podręcznikowej wiedzy? Często brakowało wstępu, podsumowania, wniosków. Często zdarzała się trywialność i podsumowanie podsumowań. Oczywista oczywistość. Można było je wyciągnąć bez pisania pracy. Ktoś pisze o roli menedżera w kreowaniu zachowań organizacyjnych. Pisze tak: Rola menedżera w organizacji jest koniecznie potrzebna. To studenci pisali. Państwo. Albo „motywacja ma duże znaczenie w organizacji” (to moje!!). Albo „chciałbym w przyszłości zostać dobrym menedżerem”. Dopisałem mu w pracy „a złym już nie?”. No taka trywialność wniosku. Dalej. Ja prosiłem państwa by państwo odwoływali się do przykładów gospodarczych, firm. Ci, co to zrobili mieli szanse na poprawienie ocen. Ale! Pod warunkiem ze nie są to przykłady zerżnięte z podręczników. Często w podręcznikach są amerykańskie przykłady. Na cholerę mi amerykańskie przykłady. My chcemy polskie przykłady! Z naszego życia gospodarczego, z naszej rzeczywistości ekonomicznej. Trzeba czytać specjalistyczną literaturę, specjalistyczne artykuły […]
Ktoś na przykład „Wybrałem ten temat, bo jest ciekawym zagadnieniem”. Odkrywcze.”W swojej pracy chciałem umieścić praktyków” (SMIECH NA SALI, po czym jedna osoba mówi „to nie było śmieszne!”). Myślał chyba ze to jakiś artykuł dla menedżerów. Dalej. „Wiedza, informacje tworzą krwioobieg organizacji” Wiedza? Co najwyżej system informacyjno komunikacyjny organizacji tworzy ten krwioobieg, w którym krążą te informacje? Ktoś napisał „jak zostać dobrym przywódcą?” A ja dopisałem z boku „a złym jak?”. Jak zostać przywódcą? Inne przykłady. Autor pisze w pracy „wstęp / część zasadnicza / zakończenie”. To jest starożytny kanon każdej pracy. Ale wśród tytuły nie mogą nazywać się „częściami zasadniczymi”. […] Zdarzało się ze niektórzy napisali prace a jej nie przeczytali. Mam na to dowód. Dwa razy ten sam akapit jest w pracy. Dwa razy ten sam. Kropka w kropkę. Dwa razy zrzynał i zapomniał o tym. Byli tacy, co pozycje, z których korzystali wymienili na ¾ strony. Naprawdę? Przy czym ani jednego przypisu (głos z Sali – „po chuj?”). Czyli faktycznie wykorzystana literatura a nie liczba. Bo coś, co jest mierzalne mówimy liczba a nie ilość. To często popełniany błąd, a nie ilość pozycji na końcu. Niektórzy wymieniają literaturę UWAGA! Z roku 61, 69, 71, 72,89. Dwadzieścia, czterdzieści lat temu napisane. Przecież te stare publikacje nie przystoją do współczesnego zrozumienia działalności gospodarczej i zachowań organizacyjnych. Świat biznesowy bardzo się zmienił.
[…] Nie może tak być ze jedynymi pozycjami w literaturze są adresy stron internetowych. A w ogóle to niektórzy podawali mi adresy wyszukiwarek (dop. Moje – no w końcu gdzieś to pisało).
[…] Parametry tekstu. Mówiłem o interlinii, czcionce, o odstępie między wierszami. Niektórzy zrobili tak ciasno ze ja w okularach miałem problem z odczytaniem. Albo napisali odstęp 2 żeby wypełnić stronę. Marginesy 3. Jeden miał marginesy 5cm (hahaha). Formy uwypuklenia tekstu, albo kursywa, albo podkreślenie, kolor. A nie stosowanie wszystkiego naraz. Przecież państwo wiedza, co to znaczy alinea i akapite, mocium panie w „zemście” było. Jest różnica w tych pojęciach. Chyba państwo wiecie, co to jest justowanie. Chyba państwo wiecie ze język polski nakazuje dzielenie czcionki. Państwo nie powinni używać języka smsowego w pracy. Co przez to rozumie – brak używania polskich znaków? Przecież można było przepuścić to przez edytor tekstu, ale on jest za głupi (nie student). Niektórzy w ogóle udowodnili ze nie potrafią posługiwać się edytorem tekstu.[…] Co mnie raziło? Błędy ortograficzne. Mnóstwo przez „u” otwarte, ewidentne przez „ę”, w ogóle razem pisane, rządzić przez ż. Ja dawno zdawałem maturę, ale wiem, co dzieje się w języku polskim. I weryfikuję swoją wiedzę na ten temat i wiem ze ostatnio zmieniły się zasady pisania „nie”. Wiem ze to, co pisało się oddzielnie pisze się razem […]
Już nie chce mówić o tym, że pisze ktoś używając formy MY, to znaczy ile jest autorów tej pracy? Niektórzy zapomnieli, kiedy używamy dużej litery […]

img
Najdłuższa ściąga jaką widziałem

Dalej już nie mogę tego słuchać. Niech każdy słucha tego na własne ryzyko (plik 1 / plik 2) Jednym słowem koleś stworzył poradnik jak idealnie pisać prace zaliczeniowe, licencjackie i magisterskie. Ale tak czy siak – ja wiem swoje. Szkoda mi go trochę. Bo sam na wykładzie powiedział, że ludzie sukcesu charakteryzują się wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej. Dziś udowodnił nam wszystkim, że on jej nie posiada. Że nie jest człowiek spełnionym. Że ma jakiś kompleks. Że próbuje udowodnić „coś” światu na siłę. Że jest jedynym dobrym. Że ma nas w dupie. Who cares! Od tego jest Internet by z niego korzystać. Wyszukiwanie pewnych informacji to też jakaś umiejętność, a tłumaczenie, że chciał sprawdzić naszą etykę i chęć do przestrzegania ślubowania (o co come on?). Sprawdził i co mu to dało? Pewnie liczył, że dostanie N różnych, autorskich prac i będą to dobre materiały, gotowe zdania, sformułowania, przebrane i posegregowane tylko po to by móc napisać swoją nową książkę. Robi tak wiele wykładowców. Szczególnie od tych przedmiotów, w których liczy się pomysłowość, spryt, czy kreatywność. A potem okazuje się, że pomysł kampanii reklamowej, promocji firmy wisi na billboardzie umieszczonym na naszym bloku. Podwójna moralność? Nie ważne. Głowa mnie boli bo nie mogę zrozumieć po co ktoś zadaje sobie tyle trudu by udowodnić coś światu. Każdy robił to świadomie, dla zaoszczędzenia czasu. Są rzeczy ważne i priorytety.

Nagrania pochodzą z zewnętrznych serwerów. Publikuję tylko odnośniki. Nie jestem ich autorem. Umieszczam je wyłącznie w celach informacyjnych

Ludzie są coraz głupsi

Ewolucja procesowa wymusza na organizmach zdolność uczenia się. Godwin (jakoś tak) powiedział ze, jeżeli organizm ma zdolność uczenia jego szanse na przeżycie wzrastają. Kiedy na przykład badacze odkrywali w XX wieku nowa Gwinee poznawali również nowe plemiona (myśleli ze sa to głupi ludzie, zwykle kryminaliści, których tam wysłano zamiast trzymać w więzieniach). Rozwijały się one niezależnie od siebie. Doszli wtedy do wniosku że są ci ludzie bardzo inteligentni. Badania pokazały ze tak jest, dlatego, ze ci ludzie musieli uczyć i rozwijać się by przeżyć.

Ludziom w nowoczesnych współczesnych społeczeństwach rozwój do przeżycia nie jest aż tak potrzebny. Można przeżyć o wiele łatwiej niż w jungli. Wiadomo ze istnieją syndromy niedostosowania społecznego np. patologia, alkoholizm, bezrobocie, brak zaradności... Mimo wszystko teoria ma sens...

W przypadku dużych skupisk ludzkich przeżywa również nie ten inteligentny a ten, który jest odporny na zarazki. A to nic wspólnego z inteligencja nie ma. Jak wiadomo do niedawna ludzie wymierali masowo. W XIVw. 2/3 ludności... Również Eskimosi, którzy potrafili przeżyć największe mrozy odwiedzając cywilizowany świat umierali na grypę. Przeżycie determinuje odporność. IQ traci na znaczeniu.

Tak samo każdy dobry specjalista od Human Relations stwierdzi, że ważniejsza jest inteligencja emocjonalna niż typowe ponadprzeciętne IQ. Statystyka pokazuje, że osoby z podwyższonym poziomem inteligencji emocjonalnej częściej osiągają szeroko pojęty sukces zawodowy niż geniusze obdarzeni ponadprzeciętnymi zdolnościami.

Przykładem całej tej tezy są udomowione psy, które (porównywalnej wielkości) wobec wilków maja o 30% mniejszy mozg niż ich przodkowie. Bo który wilk jest tak głupi by rzucić sie na samochód i go ugryźć? Udomowione psy tak jak większość współczesnych ludzi nie potrzebują całego potencjału szarej materii. Dlatego tez ewolucja sobie z tym poradziła...Radzi sobie również i z nami. A przecież wiadomo, że mózg zżera dużą część całej energii, którą posiadamy w naszym organizmie. Ile razy zdarzyło się, że podczas intensywnej nauki po 2 godzinach byłem głodny.

Ewolucja działa, ma w tym jeden główny cel. Przystosowanie się do warunków panujących na ziemi. A, że one ewoluują to tak samo ewoluuje wszystko, co na niej żyje Trzeba się z tym pogodzić… Szkoda, że u niektórych ewolucja przeistoczyła się w rewolucje. Niestety to widać…

Miałem iść do A0 lecz właśnie zamkneli mi ksero

Z wizyty w uczelnianym ksero (a kopiarek Xeroxa jak nie było tak nie ma):

- Mogę panu to zrobić na podwójnej stronie. Koszty te same, a kartek mniej
- No OK. Jak pani może tak ustawić tę diabelską maszynę, to czemu nie.
- Wie Pan. Ta maszyna potrafi wiele!
[głoś z końca kolejki]
- A lody robi?

N.E.R.D. - RockStar

Wniosek: Ludziom za dużo się zdaje

J.Lopez inwestuje na giełdzie

Na dzisiejszym egzaminie z Makroekonomii a Giełdy dostałem między innymi takie pytanie:

img
Jedno z pytań egzaminacyjnych

Dodam, że zdobyłem jako jedna z dwóch osób 20/20 pkt. Ocena wiadoma.

Było to z jakieś 40kg temu

Nasza-klasa.pl znów mnie zaskoczyła. Przez przypadek (powiedzmy) trafiłem na profil kumpla, gdzie zobaczyłem zdjęcie (w stylu mafia "żondzi") jeszcze za czasów gimnazjum. Hmmm kiedy to było? 3 lata liceum, 3 lata studiów. Z 6 lat temu na pewno.

img
Gim Mafia Rulez :)

Czarny garniak, biała koszula - jak na pogrzeb. Waga chyba z 40kg, ze względną anoreksią (hahaha). No bo spadne z krzesła. Zawsze mnie rozśmieszyały zdjęcia na których można zobaczyć jak na dłoni, coś co było kiedyś. Szkoda, że nasz kwantowy świat pozwala TYLKO na patrzenie w przeszłość... Chętnie pooglądałbym zdjęcia w przyszłości - chociażby na nasza-klasa.pl...

Britney Spears - B In The Mix The Remixes - Touch Of My Hand

Wniosek: Zmieniamy się

poprzedni wpispoprzedni wpisnastepny wpisnastepny wpis

Cytaty Ekonomia Galeria Imprezy Komputery Internet Jogger Ludzie Marketing Miniblog Muzyka Polityka Przemyślenia Studia Techblog Turystyka



Nie jesteś jeszcze zalogowany. Proszę zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta, załóż je pisząc do mnie


mapa
Ubuntu

© 2006 Powered by Jogger.pl koval.com.pl rss xhtml css

Wszystkie prawa zastrzeżone.