Pokolenie Pieska Leszka
Nie podoba mi się (ostatnimi czasy) jedna rzecz w tym całym plugawym świecie. Otóż ludzie przestali zauważać subtelną różnicę pomiędzy niezamierzonym indywidualizmem z lekką nutą charyzmy i wypracowanej przez cały okres życia osobowością a pseudo-indywidualizmem objawiającym się nagminnym kolczykowaniem, emo stylem, pokemonami, słuchaniem jakiejś dziwnej muzy z radio Eska, szmaciarskimi ubraniami, tanimi łańcuchami imitującymi srebro, tatuażami, ćpaniem i paleniem.
Najlepsze jest to, że sami zwą siebie indywidualistami idącymi własną drogą. Phi. Chyba drogą wyznaczoną przez MTV, VIVĘ i Pieska Leszka z 4Fun TV. Jeszcze większym paradoksem współczesnej młodzieży jest to, iż jak sami twierdzą trendy i moda nie działają na ich pokolenie. Że poznali wszelkie techniki marketingowe na takim zaawansowanym poziomie, który pozwala im skutecznie się przed nimi bronić. Zdaje się, że działa to w 2 strony. Im więcej próbujesz wypierać się czegoś, tym bardziej wpadasz w bagno z którego nie można wyjść.
Inną sprawą jest to, że współczesna młodzież nie ma zbyt dużo autorytetów. Żyje z dnia nadzień. Bez wyznaczonych celów. Próbując pusto i fałszywie zaimponować otoczeniu.
To takie puste, (cóż) więc jak w takim wypadku można powiedzieć "jestem indywidualistą"?
♫ Ku przestrodze ( Hołd - Rysiek Riedel) - Cegła
Picnic Party na pomoście
Chipsy, cult of Pepsi i za plecami zachód słońca. Razem z P. Życie zaczyna zwalniać. A w tym samym dniu stomatolog stwierdził - "Panie Piotrze, czas szybko leci. Może nie za rok, nie za 10 lat ale za 20 lat będzie mieć pan problem". Myk w tym, że nie wiedziała jednego - potrafię zwalniać czas.
Ubolewam, brakło mi mocy na resztę zdjęć. Po pierwszym zdjęciu padła bateria.
Mokro
I tym oto sposobem natura pokrzyżowała weekendowe plany nie tylko mnie - ptaki też uziemione.

Poznań & Puchar UEFA
Działo się działo. Lech wygrał 6:0. Do tego gorąca atmosfera na stadionie (niestety bez fotek). Dla osłody, kilka z turystyki pieszej...
Melanż i piwo z kumplami to nie to samo
Są pewne grupy ludzi, którzy rozumują w pewien sposób - wypad z kumplami na piwo jest równoznaczny z pojęciem "melanżu". Objawia się on "piciem do desek", "piciem do upadłego", "zajebaniem się", "zhaftowaniem", "porobieniem się", "ubzdryngoleniem się", "urznięciem się", "zalaniem robaka", "upierdoleniem się jak messerschmitt", "nabimbaniem się", czy wreszcie "spiciem się jak bela".
Od kiedy uzyskałem "wyższe" zacząłem na pewne sprawy patrzeć z trochę innej, lepszej perspektywy. Można by rzec - z rozsądkiem, wyrachowaniem. Reasumując - te słowa przestały znaczyć to samo.
Przykre bądź nie. Jednak chyba nie. Ponieważ czuję się z tym dobrze.
♫ Roisin Murphy - You Know Me Better
Prywatna wieża Eiffla
Każdy może mieć w domu prywatną "wierzę" Eiffla... rozmiarami nie powala. Ale jest! Stoi dumnie.
Pierwsza zasada asertywności
Pierwsza zasada asertywności, której i tak nie mam...
- Dowiem się i wtedy ci odpowiem czy będę potrzebna w pracy
- Zawsze możesz im odmówić
Bo praca i pieniądze nie są święte. Ważniejsze jest poczucie kontroli (szczególne w moim przypadku).
Wniosek: Odmawiaj
Gołuchów Park
Dziś mały wypad w ramach turystyki objazdowej. Tym razem Gołuchów - polskie bizony tudzież żubry, roślinki, muzeum leśnictwa, jezioro, zalew itd.
Kasjer dupa
W Polgarii rozgorzała dyskusja kto, co, gdzie, jak, kogo i dlaczego. Kto? Putin? Saakaszwili? Co? Gruzje, Osetię, Rosiję? Gdzie? Kaukaz? Jak? Bombami? Kogo? Wolny naród? Dlaczego? Bo kwanczkara była za słodka! I oczywiście było trzeba rzucić głoś poparcia dla zachwianej równowagi demokratycznej. Polgaria to obok US&A światowe mocarstwo, potęga militarna posiadająca 2400 żołnierzy w Afganistanku i Irakijku gotowych ostrzelać cywilne wioski z niedziałających moździerzy. W swoim arsenale posiada również 41 samolotów jedno (góra dwu) zadaniowych F16, które przez kilka następnych lat (jak stwierdzili amerykanie) będą awaryjne z powodu dotarcia poszczególnych części, kilka Lublinów, nascie Hummerów wyposażonych w worki z piaskiem oraz wirtualnie położoną na mapie Polgarii – tarczę antyrakietową.
Wyżej przedstawione mocarstwo stanowczo dziś potępiło „działania rosyjskich sił zbrojnych wymierzone przeciwko suwerennemu i niepodległemu państwu gruzińskiemu” jednocześnie nie zamierzając podejmować jakichkolwiek innych działań. Podobnie rzecz biorąc jak to miało miejsce w przypadku Czeczeni.
I od razu przypomina się wiersz W. Młynarskiego.
Mała poczta w małym mieście
i na poczcie mała przerwa.
Kasjer szybkę przymknął wreszcie,
plik banknotów liczyć przestał.
Rozrzucone dokumenty,
w szklance po herbacie — denko…
A on czujny, a on spięty,
obserwuje swe okienko.
Wtem otworzył. W przód się rzuca
i zaprychał, i zatupał,
i zakrzyknął co sił w płucach:
“Kto powiedział ‘Kasjer dupa’?!
Kto powiedział ‘Kasjer dupa’?!”
A na poczcie cicho, pusto,
drzemią paczki niewysłane.
Pachnie barszczem i kapustą
(bo garkuchnia jest przez ścianę).
W głębi jakiś pan łysawy
adresuje list, a bliżej
gość wbił w sufit wzrok kaprawy
i pocztowy znaczek liże.
Brudno, zaduch, much, upał…
Nikt nie mówi nic, a zwłaszcza
Nikt nie krzyczy ‘Kasjer dupa’.
Kasjer krzyczał tak z pół roku,
po okresie zaś półrocznym,
z urzędowym błyskiem w oku,
wezwał go naczelnik poczty
i powiada zły okropnie:
“Co pan się kompromituje?
Nikt się aż do tego stopnia
panem nie interesuje,
żeby w takim mieście małym,
wołać wśród tych much, w upale,
wołać - choćby dla kawału:
‘Kasjer… prawda… i tak dalej’.”
I nasz kasjer krzyczeć przestał,
rozleniwił się… rozziewał…
Lecz gdy w święta jest orkiestra
on coś nadal podejrzewa.
Myśli, że ten tamburmajor
regimentu strażackiego,
swą buławą wywijając,
też przyczepia się do niego.
Gdy strażacka trwa parada
i mosiężna trąbi grupa -
kasjerowi się podkłada
pod rytm marsza: ‘Kassss-jer dupa, kasss-jer dupa…’
Pointa zaś wierszyka mego
w takich słowach się zawiera,
że znam cały kraj, co tego
przypomina mi kasjera.
Mały kraj, co tak uważa
z pokolenia w pokolenie:
że ktoś ciągle go obraża,
że ktoś wciąż go nie docenia.
Czasem mu ktoś prawdę kropnie:
“Kraju mój - źle kombinujesz.
Nikt się aż do tego stopnia
tobą nie interesuje.
Skończ te siupy, bo cię wpiszą
do Guinnessa lub Gallupa”.
A kraj okno - trach! I dyszy:
“Kto powiedział ‘Kasjer dupa’?!
A wszystko przez to, że ktoś kiedyś na poczcie krzyknął „kasjer dupa!” i Polgaria w imię wyższej konieczności po raz kolejny musi się wykrzyczeć.
♫ Devotchka - The Clockwise Witness

